Drukuj

W ostatnim tygodniu lipca dzieci ze świetlicy wiejskiej w Jonkowie miały okazję po raz drugi wyjechać w czasie wakacji w góry. Tym razem pani Anna Piskunowicz, po zeszłorocznej wycieczce w Góry Stołowe, postanowiła zorganizować wyjazd w Karkonosze. Z Jonkowa dzieci wyjechały 26 lipca i jeszcze tego samego dnia wieczorem mogły pospacerować po Karpaczu, mieście uznawanym za stolicę najwyższego pasma Sudetów.

 

Wycieczka była niezwykle atrakcyjna, ale jednocześnie wymagająca trochę wysiłku, dlatego nie wszystkim udało się dobrze znieść jej trudy. Niemniej jednak dla większości pozostanie ona wspaniałym wspomnieniem, zwłaszcza że ilość i charakter atrakcji mogły przerosnąć wyobrażenia uczestników.

Kulminacyjnym punktem wyprawy było oczywiście zdobycie Śnieżki, najwyższego szczytu Karkonoszy, a zarazem całych Sudetów. Malownicza trasa wiodąca przez Wąwóz Łomniczki i kończąca się stromym podejściem po schronisko nazywane Domem Śląskim pozostawiła niezatarte wrażenia. Podobnie zresztą jak samo wejście na szczyt zwany Górą Trzech Narodów, z którego roztacza się przepiękna panorama Karkonoszy. Jednak równie niezwykły jak wejście był powrót ze Śnieżki, podczas którego widoki gór można było podziwiać z wysokości wyciągu krzesełkowego, którym dzieci zjechały do Karpacza.

Typowo górski charakter miała także wyprawa na Chojnik, średniowieczny piastowski zamek leżący w Sobieszowie, dziś dzielnicy Jeleniej Góry. Aby do niego wejść należało się wdrapać na szczyt góry o tej samej nazwie. Widoków po drodze wprawdzie pięknych nie było, bo zbocza porastają drzewa, ale widok z zamkowej wieży zapierał dech w piersiach.

Charakter wycieczki był jednak bardzo różnorodny, bowiem z jednej strony dzieci zdobywały szczyty zaś z drugiej wędrowały kilkadziesiąt metrów pod ziemią, kiedy to podczas wycieczki do Kowar miały okazję odwiedzić nieczynną kopalnię uranu, której obecni właściciele przygotowali niezwykle interesującą podziemną trasę turystyczną. Nie było to jednak jedyne ciekawe miejsce odwiedzone w Kowarach, ponieważ równie interesujący okazał się pobyt w Parku Miniatur Zabytków Dolnego Śląska, w którym można było zobaczyć starannie wykonane makiety najważniejszych zabytków regionu.

Najwięcej wrażeń dostarczył jednak Karpacz, gdzie uczestnicy wyprawy mogli odwiedzić niezwykły kościół Wang zbudowany w średniowieczu przez Wikingów w Norwegii  i w XIX wieku przewieziony w częściach pod Karkonosze. Wspaniała była też wizyta w Muzeum Zabawek pełnym niezwykłych eksponatów służących do zabawy dzieciom przez ostatnie sto lat.

Wycieczka to jednak nie tylko zwiedzanie i wspinaczka, dlatego dzieci mogły również oddać się rozrywkom, jakich trudno szukać w miejscu ich zamieszkania. Dużo radości sprawiła im wizyta na letnim torze saneczkowym, na którym w specjalnych rynnach można było w szaleńczy, a zarazem bezpieczny sposób zjeżdżać z całkiem sporego wzniesienia. Niezwykle zabawne były odwiedziny w parku wodnym, w którym uczestnicy próbowali chodzić po wodzie w olbrzymich kulach wypełnionych powietrzem. Natomiast o wzrost poziomu adrenaliny postarali się konstruktorzy parku linowego, w którym dzieci mogły pospacerować kilkanaście metrów nad ziemią, wcale niełatwą trasą.

Każdy dzień obfitował w niezwykłe wrażania, o których można było sobie opowiadać wieczorem, odpoczywając w przytulnym i gościnnym schronisku „Liczyrzepa” prowadzonym przez pomocną i oddaną turystom kierowniczkę, która jonkowską grupę otoczyła szczególną opieką i sympatią.

Szkoda, że to tylko sześć dni (w tym dwa w podróży), bo w Karkonoszach jest jeszcze tyle do zobaczenia. Większość z dzieci długo będzie wracać wspomnieniami do tej niezwykłej wyprawy, jednak, jako że nie można długo żyć przeszłością, już pojawiają się plany na rok przyszły. Na dzieci z Jonkowa czekają bowiem Pieniny.

A.P.